WIERNA WIDOWNIA

Wierną, a zarazem bardzo niesforną gru­pę widzów tworzyli oficerowie warszawskiego garnizonu. Zaglądali również na parter mieszcza­nie. W dniach sesji sejmowej wlewała się do teatru rzeka prowincjonalnej szlachty. Przedstawienia zaczynały się o 6 wieczorem, ale na widowni było jasno, przez cały czas płonęły wielkie świecz­niki. Orkiestra przygrywała na wszystkich przed­stawieniach przed podniesieniem kurtyny i w czasie przerw. Cała działalność teatru Stanisławowskie­go upływała w atmosferze rozrywki niekrępującej, pogodnej, przeważnie gwarnej lub hałaśliwej. Król miał oszkloną lożę na pierwszym piętrze po lewej, blisko sceny. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *